poniedziałek, 9 lutego 2015

in the black and white

Matura zbliża się wielkimi krokami a ja zajmuje się blogiem, zdjęciami. Za bardzo gmatwam się w własnych myślach i wspomnieniach. I za dużo grzebię w zdjęciach. Za dużo stresu, za mało snu. Idziemy do nauki. Byle do matury!

Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze doświadczeniami życia.

Żyjemy studiami. Potem praca żyje nami. Żyjemy, marzeniami, planami snutymi na chwilę, jakbyśmy czuli, że wszystko i tak przeminie. Płaczemy bo cierpimy, a cierpimy bo tracimy. Czekamy i patrzymy, ale wszystko zostawiamy z tyłu. Nie walczymy, odchodzimy, poddajemy się - nie żyjemy.

coś dziwnego





first and last time?